W piękne, słoneczne, niedzielne
popołudnie, po oddaniu czci Bogu i wypełnieniu patriotycznego obowiązku
wyruszyliśmy rowerami w stronę dobrze
nam znanego Załęczańskiego Parku Krajobrazowego. Po przejechaniu ul. Harcerskiej
rozpostarły się przed nami malownicze pola, gdzie dojrzewa Boży chleb powszedni,
i dalej w kierunku Łaszewa.
Pierwszy odpoczynek przy XVI
wiecznym kościółku p.w. św. Jana Chrzciciela
w Łaszewie. Wita nas serdecznym uśmiechem ks. Proboszcz . Po krótkiej rozmowie
w cieniu świątyni i nabraniu sił ruszyliśmy w dalszą podróż . Mijamy
zabudowania Bieńca
i wkraczamy żółtym szlakiem w leśną gęstwinę. Tu żegnamy się z Marianem, który
musi wracać. Cóż, obowiązki pracy koniecznej.
Nasza rowerowa grupa rusza dalej
nadwarciańską drogą przez Pustkowie, Kłodzkie, Syberię, Kępowiznę do Załęcza
Wielkiego. Przy przydrożnym sklepie, jak zawsze dwóch stałych bywalców
rozprawia o sprawach najważniejszych, a my chłodzimy się lodami.
Co dalej? Trzeba poszukać miejsca na ognisko, by opróżnić nasze plecaki.
Decyzja nader ciekawa - jedziemy 3
km do Nadwarciańskiego Grodu. Pamiątkowe zdjęcia przy
bramie wjazdowej Ośrodka ZHP i oczekiwane ognisko. Na świeżym powietrzu
kiełbaski smakują wyśmienicie. Godzinna przerwa i przeprawa promem na drugi brzeg
Warty, by ruszać
w stronę domu. Przed nami trzy, może cztery mocne podjazdy i już Pątnów. Polną
drogą prowadząc rowery przybyliśmy do Popowic, tu już tylko asfalt i 5 km do rodzinnego gniazdka.
Nasza grupa rowerowa zakończyła wspaniałą wycieczkę około godz. 20.00 po
przejechaniu 47 km.
Mam nadzieje, że w niedalekiej
przyszłości ruszymy w dalsze rowerowe drogi poznając malowniczą Ziemię
Wieluńską.
Teodor